Powstanie Warszawskie w literaturze, poezji i pieśni.

 

 

 

Powstanie Warszawskie. Próba bilansu.

 

 

„W czasie powstania – wspomina Zadrożny – nabożeństwa nabierały szczególnego wyrazu. Były wypowiedzią wiary i nadziei, były poszukiwaniem siły dla przezwyciężenia ludzkiego cierpienia. Były surowe i proste, jak pierwsze modlitwy chrześcijan w katakumbach. Najpierw odbywały się nabożeństwa w dużych schronach, w kaplicach i kościołach. Gdy kościołów nie było, na gruzach lub w podwórzach domów”. We wspomnieniach uczestników Powstania ciągle wraca ostatnia zwrotka często śpiewanego hymnu: „Boże coś Polskę”:

 

Jedno Twe słowo wieczny niebios Panie

Z prochów nas podnieść znowu będzie zdolne

A gdy zasłużym na Twe ukaranie

Obróć nas w prochy, ale w prochy wolne.

 

Powstanie wymagało od kapelanów AK i zwykłych księży pełnej poświęcenia pracy duszpasterskiej. „W ostatnich dniach walk na Starówce – pisze ks. Jan Wysocki – zdarzały się wypadki, że ranni i bezsilni ludzie nie chcieli nawet z kapłanem iść do schronu. Woleli umierać na miejscu, gdzie upadli. Wtedy ofiarność księży kazała przenosić ich na własnych plecach do bezpiecznych miejsc. Praca duszpasterska trwała bez przerwy. Tak samo do końca odprawiano msze, a w świątyniach już zburzonych nigdy nie brakło ludzi. Po upadku powstania na Starówce wraz z wychodzącą ocalałą ludnością poszli i księża, najpierw na Wolę, a potem dalej do Pruszkowa, aby i w tych trudnych chwilach nieść religijną pociechę”

 

Powstanie sierpniowe – Marian Marek Drozdowski. Muzeum Niepodległości. Oficyna Wydawnicza RYTM Sp. Z o. o. Warszawa, str. 22-23.