Nasze spotkania z Papieżem, 1989 rok.

Archiwum własne ER.

 

Nasze pierwsze bezpośrednie spotkanie z Papieżem Janem Pawłem II miało miejsce w Rzymie 18 czerwca 1989 roku, na wewnętrznym dziedzińcu przylegającym do Pałacu Apostolskiego i do sekretariatu Państwa Watykańskiego.

Dziedziniec  wypełniły grupy Polaków zaproszonych na to spotkanie z całego świata. Nasza grupa emigranckich rodzin, stała najbliżej balkoniku, z którego Papież przywitał przybyłych.

Archiwum własne ER

Dzieci z naszej gromadki, a wśród nich nasz starszy syn Konrad, dwa tygodnie wcześniej przystąpiły do I. Komunii Świętej.  W Rzymie w polskim kościele p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika przy via delle Botteghe Oscure, podczas polskiej Mszy Świętej przyjęły do siebie Pana Jezusa.

Więc pewnie dlatego jako pierwsi dostąpiliśmy  zaszczytu chwili rozmowy i wspólnych zdjęć z Ojcem Świętym. Byliśmy wtedy najbliżej Niego, na wyciągnięcie ręki. Kiedy Papież przeszedł przede mną, a stałem z tyłu grupy, Jego postać w biało-kremowej pelerynie wydała mi się ogromna i niosąca sobą światło. Mogłem dotknąć pelerynę  własną dłonią, ale bałem się, że mogę ją pobrudzić. Mówię o tym po raz pierwszy,  po tylu latach – obraz ten zawsze będę miał w swojej pamięci.

Archiwum własne ER

Hania i chłopcy zostali osobiście pobłogosławieni przez Papieża. Hania trzymała Grzegorza,  cały czas na rękach. Nie wiem, jak to wytrzymała, gdyż powitanie i potem pobyt wśród nas Papieża trwały jakiś czas. Grześ ściskał w ręku drewniany krzyżyk, który stał się dla nas po tym spotkaniu relikwią. Krzyż zrobiłem z kawałka patyka wyrzuconego przez morze na plażę w Ladispoli. To jakiś kawałek bambusa albo czegoś podobnego.

Ojciec Święty, od momentu, kiedy stanął pomiędzy nami,  nie spuszczał z tych dwóch złączonych ze sobą kawałków patyka oczu. Widać to na zdjęciach. Papież błogosławiąc małego Grzesia powiedział:  „ I ty nas odwiedziłeś.”

Archiwum własne ER

Po spotkaniu z Papieżem wyszliśmy na Plac św. Piotra w okolice fontanny. Tutaj zebrała się grupa Polaków – z Kanady, Polski, USA. Byli też Meksykanie i Włosi. Dwie siostry grały na gitarach, wszyscy coś śpiewali. Kiedy zobaczyli naszą grupkę z kilkorgiem dzieci w strojach komunijnych, wciągnęli nas do środka. Wspólnej radości nie było końca, przeplatanej pytaniami, opowieściami i zaproszeniami. Byliśmy razem z nimi, ale byliśmy także jeszcze cały czas na dziedzińcu wewnątrz  Watykanu, a tuż obok stał w swoim biało-kremowej pelerynie Ojciec Święty.

Archiwum własne ER