Powstanie Warszawskie w literaturze, poezji i pieśni.

 

* * *

W „Parasolu” jest już taka mania,
że na pluton mówi się kompania.
No i takie trzy plutkompaniony
zwą się szumnie szturm-batalionem.

Dawnych czasów ten nasz tytuł sięga
gdy „Parasol” był jeszcze potęgą:
miał kompanie, plutony, drużyny,
magazyny i własne meliny.

Ale teraz się wszystko zmieniło,
cztery-piąte chłopaków ubyło,
wygubiła ich wojny zaraza
gdzieś na Żytniej, Młynarskiej, cmentarzach.

No i trzeci już tydzień jest przecie
gdy „Parasol” wykrwawia się w getcie
z „Parasola” i dawnej w nim chwały
same nazwy już tylko zostały.

U nas nie ma okazji ni mówek,
każdy swoich pilnuje placówek,
puszka konserw na cztery osoby,
potem walka i służba dwie doby.

Póki serca się jeszcze kołaczą,
Póty rękom wystarczy tej siły,
By karabin i peemy nosiły.

Warszawa, około 15 sierpnia 1944 r. Józef Andrzej Szczepański „Ziutek” (1922-1944)