W dniu 30 listopada 2015 r. Trybunał Konstytucyjny …

 

 

 

Trybunał Konstytucyjny trzykrotnie złamał prawo

W dniu 30 listopada 2015 r. Trybunał Konstytucyjny powołując się na art. 755 § 1 oraz art. 7301 § 2 Kodeksu Postępowania Cywilnego w związku z art. 74 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym wydał postanowienie o zabezpieczeniu wniosku grupy posłów poprzez wezwanie Sejmu RP do zaniechania wyboru nowych sędziów Trybunału do czasu wydania przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia w sprawie o sygn. akt K 34/15.

Przed podjęciem się rozpoznania sprawy o sygn. akt K 34/15 uznano, że mamy do czynienia ze sprawą „o szczególnej zawiłości lub doniosłości”, w związku z tym Trybunał powinien orzekać w pełnym składzie. Takie zarządzenie podjął Prezes TK Andrzej Rzepliński, który w uzasadnieniu do wydania zarządzenia o rozpatrzeniu sprawy w pełnym składzie napisał, że z badanymi normami ustawowymi „wiążą się doniosłe zagadnienia ustrojowe”. Następnie, przez wzgląd na nacisk opinii publicznej, trzech sędziów (Rzepliński, Biernat i Tuleja) wycofało się ze składu orzekającego. W związku z tym liczba sędziów konieczna do orzekania w pełnym składzie (przynajmniej 9) spadła poniżej minimum, po czym podjęto decyzję aby sprawę rozpatrzeć jednak w składzie pięciu sędziów.

Następnie, orzekając o wniosku grupy w sprawie o sygn. akt K 34/15, Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu wyroku usiłował rozszerzyć jego skutki poprzez podjęcie próby zobowiązania Prezydenta RP do podjęcia konkretnego działania w związku z wydanym orzeczeniem.

W ten sposób Trybunał Konstytucyjny trzykrotnie rażąco naruszył prawo w celu osiągnięcia założonych przez siebie celów politycznych, stojących w zbieżności z interesem Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej. Podejmując powyższe decyzje Trybunał stanął jednoznacznie po jednej ze stron sporu politycznego w Polsce, rujnując swój autorytet jako rzekomo „bezstronnej” instytucji stojącej na straży porządku prawnego.

Pierwszym rażącym naruszeniem prawa było wydanie przez Trybunał Konstytucyjny wspomnianego na początku postanowienia o zabezpieczeniu roszczenia.

Możliwość ingerowania przez sąd konstytucyjny w prace innych organów państwowych przewidywał art. 68 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który wskazuje że:

„Trybunał może wydać postanowienie tymczasowe o zawieszeniu lub wstrzymaniu wykonania orzeczenia w sprawie, której skarga dotyczy, jeżeli wykonanie wyroku, decyzji lub innego rozstrzygnięcia mogłoby spowodować skutki nieodwracalne dla skarżącego albo gdy przemawia za tym ważny interes skarżącego lub ważny interes publiczny”.

Nietrudno zauważyć, że zakres tej normy dotyczy jedynie skargi konstytucyjnej, czyli środka prawnego z art. 79 Konstytucji RP. Tymczasem rozpatrywanie sprawy było oparte o wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją (art. 188 pkt 1 Konstytucji RP). W związku z tym, nie można uznać wspomnianego artykułu ustawy o Trybunale Konstytucyjnym za podstawę wydania takiego postanowienia w tej sprawie.

Sędziowie doskonale zdawali sobie z tego sprawę, w związku z tym zdecydowali się pominąć ten przepis, tak aby przy pomocy art. 74 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym sięgnąć bezpośrednio do Kodeksu Postępowania Cywilnego. W ten sposób postąpił wbrew własnej linii orzeczniczej, zgodnie z którą wydając postanowienie o zabezpieczeniu TK przekroczył swoje uprawnienia. Przykładem może być m. in. postanowienie K 4/06 z 2006 r., OTK 2006/2A/24, gdzie czytamy że postanowienie o zabezpieczeniu ma służyć „zabezpieczeniu roszczeń, których można dochodzić przed sądem powszechnym lub przed sądem polubownym. Z oczywistych względów (…) nie znajdują zastosowania w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym, którego kognicja obejmuje badanie aktów normatywnych pod kątem zgodności z przepisami Konstytucji”.

Inne postanowienia Trybunału Konstytucyjnego, które mogłyby służyć za przykład to m. in. postanowienie TK z dnia 11 IV 2007, K 2/07, OTK nr 4A/2007, poz. 43; postanowienie TK z dnia 11 V 2004, K 15/04, OTK nr 5A/2004, poz. 51 czy też postanowienie TK z dnia 4 X 2006, K 31/06, OTK nr 9A/2006, poz. 135.

W tym miejscu warto zadać pytanie, czy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego pamiętali, że zgodnie z art. 741 Kodeksu, istnieje prawo do złożenia zażalenia na postanowienie o zabezpieczeniu. Jeśli uznać, że TK miał prawo do wydania wspomnianego postanowienia, warto podjąć refleksję – do jakiego sądu można złożyć takie zażalenie? W tej sytuacji dochodzi do naruszenia wyrażonej w art. 176 ust. 1 Konstytucji RP zasady dwuinstancyjności postępowania.

Stosując logikę sędziów Trybunału Konstytucyjnego w sprawie stosowania przepisów Kodeksu Postępowania Cywilnego należałoby uznać, np. że od wyroków TK przysługuje skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego. Już w tym miejscu bez trudu da się zauważyć, że tok rozumowania sędziów wydających postanowienie o zabezpieczeniu prowadzi do absurdu.

Kolejnym absurdem jest uzasadnienie odejścia od dotychczasowej linii orzeczniczej, za jaki uznano „szczególną sytuację”. Tymczasem warto pamiętać, iż wydanie postanowienia o zabezpieczeniu samo w sobie jest działaniem sądu w szczególnej sytuacji. Tworzenie przez sędziów TK kolejnego stopnia „szczególnej szczególności sytuacji” to dziwaczna konstrukcja, nieznajdująca żadnych podstaw w obowiązującym prawie.

Zgodnie z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP, orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego są ostateczne. Oznacza to, że orzeczenia o charakterze tymczasowym należy traktować jako wyjątek od reguły, który powinien mieć wyraźną podstawę w ustawie o TK. Nie znajdziemy takiej podstawy ani w art. 67 ani 68, co oznacza że sąd konstytucyjny samodzielnie bez żadnych podstaw wykreował sobie możliwość wydania nowego rodzaju takiego orzeczenia. W mojej ocenie jest to niedopuszczalne.

Kolejną przesłanką wskazującą na to, że Trybunał Konstytucyjny nie miał prawa do wydania takiego postanowienia, jest art. 188 Konstytucji RP. Wskazuje on, że kontrola TK obejmuje akty normatywne oraz ewentualnie procedurę ich przyjmowania, a nie władczą funkcję kreacyjną Sejmu RP, taką jak powoływanie sędziów do TK. Trybunał Konstytucyjny, tak samo jak każdy organ państwowy, ma obowiązek działania „na podstawie i w granicach prawa” (zasada legalizmu z art. 7 Konstytucji RP). TK ma prawo do podejmowania wyłącznie takich rozstrzygnięć, na które zezwalają bądź które nakazują mu przepisy prawa, w tym przypadku art. 188 i 189 Konstytucji RP.

Usiłując (całe szczęście bezskutecznie) wkroczyć w funkcję kreacyjną Sejmu sędziowie TK naruszyli zasadę legalizmu. Jak wskazuje art. 194 Konstytucji RP, to Sejm wybiera sędziów Trybunału. Dokonuje tego poza kontrolą jakiegokolwiek innego organu państwowego, w tym Trybunału, którego kompetencje wyznaczają literalnie wspomniane art. 188 i 189 Konstytucji.

Gdyby przyjąć tok rozumowania sędziów TK, doprowadziłoby to do sytuacji, w której bez zgody następczej Trybunału Konstytucyjnego Sejm RP by nie mógł skutecznie wybierać sędziów TK. Zgoda na taki stan rzeczy mogłaby doprowadzić do tego, że Trybunał mógłby przy pomocy tych samych narzędzi np. blokować uchwalanie ustaw. Nie mam żadnych wątpliwości, że w tym przypadku mieliśmy ze strony Trybunału do czynienia z nieudolnym usiłowaniem wkroczenia w suwerenne kompetencje Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.

ugim rażącym naruszeniem prawa było bezprawne rozszerzanie przez Trybunał skutków swojego wyroku.

Podkreślmy, że orzekając o przedmiotowym wniosku poselskim Trybunał powinien dokonywać kontroli abstrakcyjnej, wyrokując o kontroli przepisów z Konstytucją. Analizując samo orzeczenie dochodzimy do wniosku, że TK rzeczywiście tak właśnie postąpił. W pkt 5 TK orzekł, że art. 21 ustawy rozumiany inaczej niż obowiązek Prezydenta RP niezwłocznego odebrania ślubowania do sędziego TK wybranego przez Sejm, jest niezgodny z Konstytucją.

Z tej sentencji nie wynika jednak żadne zobowiązanie. Trybunał Konstytucyjny orzeka bowiem w sposób generalny jedynie o zgodności przepisów z ustawą zasadniczą.

Sentencja wyroku Trybunału jest wiążąca dla organów państwa, w przeciwieństwie do jej uzasadnienia. Jak słusznie wskazał prof. L. Garlicki w swoim komentarzu do Konstytucji RP:

„nie jest też polski TK właściwy do ustalania powszechnie obowiązującej wykładni konstytucji ani ustaw, rozumianego jako wydawanie — w odrębnie unormowanej procedurze — abstrakcyjnych odpowiedzi w kwestii znaczenia i prawnej treści określonego przepisu zawartego w konstytucji lub w ustawie zwykłej”.

Oznacza to, że wszelkie próby wymuszenia na organach państwa konkretnych zachowań przy pomocy uzasadnienia do wyroku są bezprawne. W związku z wyrokiem Prezydent RP nie jest zatem zobowiązany do podjęcia żadnych konkretnych działań.

Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego wydanego w trybie kontroli konstytucyjności nie dokonuje się poprzez bezpośrednie czynności faktyczne, które nie maja charakteru normatywnego. Wyrok w sprawie o sygn. akt K 34/15 nie jest przecież orzeczeniem w sporze kompetencyjnym, w którym orzeka się jaki organ jest właściwy bądź niewłaściwy do podjęcia jakiegoś działania.

Jak wskazuje art. 190 ust. 4 Konstytucji, bezpośrednim skutkiem orzeczenia niekonstytucyjności jest wyeliminowanie zbadanej normy z obrotu prawnego oraz możliwość wzruszenia przez rozstrzygnięcia, które zapadło na mocy niekonstytucyjnej regulacji. Ewentualne obowiązki związane z orzeczeniem mogą być skierowane wyłącznie do organu, który wydał akt. W szczególności chodzi o usunięcie niezgodności poprzez wydanie przepisu zgodnego z aktem wyższego rzędu bądź – gdy orzeczono o naruszeniu trybu legislacyjnego – uchwalenie tego samego przepisu w legalnym trybie.

Z powyższego wynika, że podmiotem który mógłby ewentualnie wykonać wyrok powinien być Sejm, a nie Prezydent.

Jednak trzecie rażące naruszenie prawa dokonane przez Trybunał Konstytucyjny i tak czyni powyższe rozważania bezprzedmiotowymi, bowiem na skutek tego naruszenia orzeczenie w sprawie o sygn. akt K 34/15 jest nieważne z mocy prawa.

Mowa oczywiście o składzie orzekającym w tej sprawie, który opisałem na samym początku mojej analizy. Wskazałem tam, że zarządzeniem Prezesa TK badaną sprawę uznano za „szczególnie zawiłą lub doniosłą”, w związku z czym zdecydowano się (jak nakazywała ustawa) oddać ją pod osąd pełnego składu. Jednak w związku z wyłączeniem się z rozpatrywania sprawy trzech sędziów, liczba sędziów konieczna do orzekania w pełnym składzie (przynajmniej 9) spadła poniżej minimum.

Czy w związku z faktem, że trzech sędziów wyłączyło się ze składu orzekającego, badana sprawa nagle straciła status szczególnie doniosłej lub zawiłej? Oczywiście, że nie. Waga sprawy w żadnym stopniu nie uległa zmianie! Skutkiem tej sytuacji jest tylko chwilowy brak możliwości orzekania (ustawa nakazuje orzekanie w takich sprawach wyłącznie w pełnym składzie). Trybunał powinien zawiesić sprawę do czasu wyboru nowych sędziów, którymi można by uzupełnić skład.

Rzeczywistą przesłanką zmniejszenia składu orzekającego były względy polityczne, z powodu których Prezes TK nie chciał dopuścić do orzekania nowych wybranych przez Sejm RP sędziów. Tego rodzaju działanie jest rażącym i skandalicznym złamaniem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, które powoduje że wydany wyrok nie ma mocy prawnej. Stanowi on wyłącznie prywatną opinię grupy pięciu prawników.

Podkreślmy raz jeszcze – przesłanka do wydania wyroku w pełnym składzie (zawiłość i doniosłość badanej sprawy) w dalszym ciągu istniała. Dla podjęcia decyzji o przeniesieniu sprawy do składu pięciu sędziów nie ma żadnej podstawy prawnej. W szczególności, że w dniu badania sprawy dzięki wyborowi dokonanemu przez Sejm a następnie zaprzysiężeniu tak wybranych sędziów przez Prezydenta Trybunał ponownie liczył 15 sędziów.

 

 

Za: https://wpolityce.pl/polityka/277002-trybunal-konstytucyjny-trzykrotnie-zlamal-prawo