Szkoda Redaktora Adama Michnika

Szkoda redaktora Adama Michnika, który raczył był zapłakać dzisiaj w swojej gazecie nad losem naszego Kraju w komentarzu, z wybijająca się na plan pierwszy frazą „Szkoda Polski”. To wszystko wina demokracji, Panie Redaktorze M.! Walczył o nią Pan i Pana rodzina wraz z Towarzyszami, przez lat wiele, a tu: trach – „mięso wyborcze” powrzucało do urny kartki pokreślone w sposób, wskazujący na jego okropną niewdzięczność, a w dodatku nie rozumie, że – pozwolę sobie Pana zacytować – „Polska może dostać się w ręce ludzi nieodpowiedzialnych i niekompetentnych”. Już jest w takich rękach, Panie Redaktorze. Już jest! Od lat siedmiu z okładem.
Muszę też, Panie Redaktorze, zaznaczyć, iż mój wiek i moja biografia „szufladkuje” mnie, sprawiedliwie lub nie, daleko od sił, które taki wynik wyborów uczyniły. Dajmy, jednak spokój archetypom. W odróżnieniu od dyżurnych generałów istnieje wielu mnie podobnych. Nie krzyczą głośno o patriotyzmie, lecz ów kawałek ziemi przedzielony Wisłą, gdzie w konkretnych wsiach i miastach, żyją konkretni ludzie, znaczy dla nich wiele, o ile nie wszystko i na pewno nie jest „fikcyjną krainą zamieszkiwaną poprzez „zmurzyniały naród”. To też wpłynęło na wczorajszy wynik! Nie zapominajmy o tym i nie pozwalajmy zapomnieć. Również Panu, panie redaktorze M.
Na koniec, Panie Redaktorze, trochę o starożytnym Rzymie.

CezaAshampoo_Snap_2015.05.13_13h20m49s_001_r Tyberiusz znany jest przede wszystkim ze swojego okrucieństwa. Historię jednak, piszą intelektualiści opłacani przez establishment. W rzeczywistości represje Tyberiusza dotyczyły wąskiego kręgu patrycjuszy i arystokracji rzymskiej. Populus Romanus miał natomiast byt zapewniony. Cezar był z natury skąpy i dbał o kasę państwową. Składy były pełne i zabezpieczały ludność w razie klęsk żywiołowych. Tyberiusz stworzył podstawy systemu podatkowego, w którym można doszukać się pierwowzoru akcyzy. Armia była silna, dobrze wyszkolona i uzbrojona, złożona głównie z zawodowych żołnierzy, jak chciał tego Sulla, a później Juliusz i August. Bezpieczeństwa Rzymu pilnowali pretorianie, a właściwie urzędnicy, stanowiący swoistą służbę bezpieczeństwa. Igrzysk finansowanych przez skarb państwa było mało. Większość organizowali magnaci za swoje pieniądze. Za to chleba było dużo. Uchwalono nawet pierwsze prawa o ochronie niewolników, włączające ich prawnie w system ekonomiczny państwa, jako majątek, który należy chronić przed zniszczeniem (kilka lat temu prowadziłem dyskusję z pewną Panią Profesor o znanym nazwisku, która przekonywałem, że niewolnik za czasów Tyberiusza miał więcej praw niż pracownik najemny w naszym kraju, a w dodatku nikt go nie oszukiwał; na koniec Pani Profesor nazwała mnie ze śmiechem „starym sofistą” i dodała, że „i tak jesteśmy skazani na demokrację”). Tyberiusz wiedział, że Patrycjat jest jego największym wrogiem. Ludu nie ruszał, a arystokrację kontrolował i rzeczywiście z bezwzględnym okrucieństwem tępił wszelkie zalążki spisków. Czasami prawdziwych, choć częściej wymyślonych. Stworzył nawet ustawę o obrazie majestatu, która wymuszała lojalność urzędników i bardzo rzadko była stosowana wobec plebsu. Rządził długo. Został zamordowany kiedy był umierający.
JeAshampoo_Snap_2015.05.13_13h21m14s_002_go następca, Kaligula, poszedł „na całość”. Lud ucieszył się z igrzysk. Potem przyszło parę klęsk, a tu pusto. W ciągu dwóch lat Kaligula wydał dwie trzecie państwowej kasy na zabawy ludowe. Powoli lud zaczął tęsknić za „Okrutnikiem”. Jego posągi ponownie stawiano na postumentach. Kaligulę zamordowano, a Klaudiusz kontynuował politykę Tyberiusza. I też rządził długo. Historia ta tłumaczy dlaczego moi współtowarzysze niedoli przestali się bać powrotu IV RP. Lud chce tylko jednego: poczucia bezpieczeństwa socjalnego i wiary, że władza będzie przynajmniej udawać, że chce mu pomóc w momentach kryzysowych. Tego poczucia nie zastąpią sklepy pełne gadżetów i kolorowe pisemka. Nie zapewnią go też buńczuczne zdania, wypowiadane z zaciśniętymi ustami w telewizji. „Idziemy po was”. To bardziej śmieszne niż groźne. Czyżby więc, tego bał się Pan i Pana nowy stronnik – Pewien Wysoki Mecenas? Jeśli tak, to zaiste „szkoda Polski” wydanej w ręce tak bojaźliwych ludzi.
I jeszcze jedno. Tym razem kieruje to do wszystkich dziennikarzy. Nie piszcie o „końcu lewicy”, komentując wynik pani Ogórek i pana Palikota. To nie lewica się skończyła, lecz wczoraj, 10 maja 2015 roku, o godzinie 21 skonał wreszcie PZPR. Wybaczcie mi, proszę, tą parafrazę.
Tekst opublikowany w Radiu Wnet. Autor Piotr Wroński.