Historia

KALENDARIUM HISTORYCZNE

STYCZEŃ:
19.01.1945 – Rozwiązanie Armii Krajowej
22.01.1863 – Wybuch Powstania Styczniowego

LUTY:
28.02.1944 – Okrutna rzeź wsi Huta Pieniacka przez oddziały dywizji SS Galizien.Jedno z najkrwawszych wydarzeń konfliktu polsko- ukraińskiego 1943-1948.

MARZEC
01.03 – Dzień Żołnierzy Wyklętych , święto ustanowione przez ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego
05.03.1940 – Decyzja Berii i Stalina o wymordowaniu Polaków w Katyniu, Charkowie i Twerze
24.03.1794 – Przysięga Tadeusza Kościuszki, początek Powstania Kościuszkowskiego
27.03.1945 – Aresztowanie 16. przywódców Polski Podziemnej

KWIECIEŃ
02.04.2005 – Umiera Jan Paweł II
10.04.2010 – Katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem, w której ginie Prezydent RP Lech Kaczyński, jego małżonka Maria oraz 94 przedstawicieli Państwa Polskiego.

MAJ
01.05.2011 – Beatyfikacja Jana Pawła II
03.05.1791 – Uchwalenie Konstytucji 3 Maja
12.05.1935 – Śmierć Marszałka Józefa Piłsudskiego
13.05.1981 – Nieudany zamach na Jana Pawła II
28.05.1981 – Umiera Kardynał Stefan Wyszyński

CZERWIEC
13.06.1611 – Zdobycie Smoleńska przez Wojsko Polskie
21.06.1945 – W Moskwie zapada wyrok w procesie „16”

LIPIEC
04.07.1610 – Zwycięstwo Stanisława Żółkiewskiego pod Kłuszynem
15.07.1410 – Bitwa pod Grunwaldem

SIERPIEŃ
01.08.1944 – Wybuch Powstania Warszawskiego
13.08.1920 – Początek Bitwy Warszawskiej
15.08 – Święto Matki Boskiej Zielnej, święto Wojska Polskiego
23.08.1939 – Podpisanie paktu Ribbentrop- Mołotow
30.08.1980 – Podpisanie Porozumień Sierpniowych

WRZESIEŃ
01.09.1939 – Inwazja Niemiec na Polskę, początek II Wojny Światowej
12.09.1683 – Zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem
17.09.1939 – Wkroczenie wojsk sowieckich na terytorium Polski

PAŹDZIERNIK
02.10.1944 – Kapitulacja Powstania Warszawskiego
16.10.1978 – Wybór Karola Wojtyły na Papieża.
19.10.1984 – Porwanie Ks. Jerzego Popiełuszki

LISTOPAD
01.11 – Wszystkich Świętych
11.11 – Święto Niepodległości
29.11.1830 – Noc listopadowa, Wybuch Powstania Listopadowego

GRUDZIEŃ
13.12.1981 – Wprowadzenie stanu wojennego
16.12.1981 – Masakra w Kopalni „Wujek”

___________________________________

___________________________________

 

 

 

Koncepcja Międzymorza dramatycznie aktualna

arch.

Mówienie, że nie należy wspominać Piłsudskiego, Dmowskiego, Witosa, Paderewskiego czy innych twórców II RP jest częścią pomysłu wygaszania Polski – uważa prof. Ryszard Terlecki, historyk i poseł PiS.
Polska ma wielu bohaterów narodowych, ale Józef Piłsudski jest bez wątpienia jednym
z najważniejszych, tzn. wspominanych najczęściej i najcieplej. Dlaczego właśnie on?
Po pierwsze dlatego, że był politykiem skutecznym. Odbudował niepodległe państwo polskie. To jego idea, wysiłek i determinacja spowodowały, że Polska powstała po przeszło wieku niewoli.
Piłsudski gdy zaczynał swoją działalność był traktowany jako szaleniec, oszołom, człowiek politycznie nieodpowiedzialny, który chce znowu podpalić spokojny kraj – najpierw zabór rosyjski, potem Galicję. Dlatego to, że mu się udało, że dzięki ogromnej konsekwencji, uporowi i woli walki zwyciężył, zasługuje na uznanie tych wszystkich, dla których ważne jest państwo polskie.
Są też jednak inne istotne powody, dla których tak często i tak dobrze myślimy o Piłsudskim. Po pierwsze poradził sobie z niedoskonałością odrodzonego państwa, z niedoskonałością raczkującej demokracji. Musiał użyć siły, ale dzięki temu Polska stała się mocna i miała szanse na okres świetnego rozwoju, choć wybuch wojny to przekreślił. Poza tym sformułował koncepcję przyszłości całego regionu położonego między Rosją a Niemcami. Dążył do tego, żeby tę koncepcję zrealizować, potem robili to jego następcy. To się nie powiodło, ale sama idea jest wciąż aktualna.
Czy koncepcja Międzymorza, o której pan mówi jest właśnie tym, co stanowi testament Józefa Piłsudskiego i do czego dzisiejsza Polska powinna się odwoływać?
W polityce zagranicznej zapewne tak. Elementem tej koncepcji była federacja czy ścisły sojusz z Ukrainą i to stało się dramatycznie aktualne. Warto przypominać idee Piłsudskiego jego następców. Niewiele wtedy udało się zrealizować poza sojuszem z Rumunią i przyjaźnią z Węgrami. Cała koncepcja ukraińska upadła. Został jednak pomysł. Oczywiście należy go modyfikować i uaktualniać, dostosowywać do nowych okoliczności i warunków. Nie mniej jednak jest on wart przypominania.
A co oprócz Międzymorza? W przeciwieństwie do Romana Dmowskiego Piłsudski był bardziej praktykiem niż teoretykiem, niewiele pisał. Mam wrażenie, że po jego śmierci piłsudczycy nie do końca widzieli, co właściwie znaczy być piłsudczykiem – poza przynależnością do grupy. Czy istnieje coś takiego, jak myśl piłsudczykowska, którą można by dzisiaj realizować?
Myślę, że istnieje i że piłsudczycy jednak wiedzieli, jak postępować. Marszałek zostawił im w testamencie imperatyw troski o niepodległe państwo – silne, bezpieczne, suwerenne. Zostawił też wskazówki na okres, w którym wtedy przyszło Polsce funkcjonować, kiedy rosło zagrożenie z obu stron – Niemiec i Rosji. Zresztą ta myśl Piłsudskiego była potem kontynuowana w różnych odmianach, także na emigracji. Między innymi przez środowisko „Wolności i Demokracji”, ale też i inne. Rzeczywiście, Piłsudski mało pisał, choć są jego teksty z okresu, gdy budował swój obóz polityczny. Odwoływał się do tradycji powstań narodowych. Precyzował swoją myśl w korespondencji ze współpracownikami. Przede wszystkim jednak był człowiekiem czynu, dla którego Polska to była przede wszystkim praca, a nie tylko teoria.
Czy Piłsudski jest dzisiaj Polsce do czegoś potrzebny? Są tacy, którzy mówią, że Polską rządzą trumny Dmowskiego i Piłsudskiego właśnie. W domyśle – trumny trzeba zakopać i żyć dalej.
To są ci, którzy mówią, że historia jest niepotrzebna, a naród można wyrwać z korzeni historii i rzucić gdzieś w przestrzeń polityczną. „Wybierzmy przyszłość” – było kiedyś takie hasło wyborcze. Mówienie,
że nie należy wspominać Piłsudskiego, Dmowskiego, Witosa, Paderewskiego czy innych twórców II RP jest częścią pomysłu wygaszania Polski. Czyli tego, żeby pozbyć się kłopotu, jakim jest polskie państwo i polski naród. Zamienić tę przestrzeń, którą zamieszkują dziś Polacy w obszar, który będzie konsumował marne produkty i dostarczał tanią siłę roboczą.
Czy pana zdaniem jest ktoś, kto realizuje w dzisiejszej Polsce dziedzictwo Józefa Piłsudskiego?
Nie można koncepcji sprzed niemal wieku powtarzać dosłownie. To, co było wtedy ulega rozmaitym przewartościowaniom i przemyśleniom. Ja oczywiście jako polityk PiS uważam, że to właśnie Prawo i Sprawiedliwość nawiązuje do tamtej tradycji. Przede wszystkim troszcząc się o suwerenność, bezpieczeństwo i siłę polskiego państwa.

Prof. Terlecki dla Fronda.pl:
Rozmawiał Jakub Jałowiczor
12.05.2015,

___________________________________

___________________________________

Rzeczpospolita:

Zaledwie co 11. zbrodniarz z Auschwitz stanął przed sądem

arch.Dziennik „Rzeczpospolita” http://www4.rp.pl/artykul/1202104-Tylko-co-11—oprawca-z-Auschwitz-zostal-skazany.html informuje, że Instytut Pamięci Narodowej opublikuje listę z nazwiskami oprawców z obozu Auschwitz-Birkenau. Są na niej 8753 osoby, w tym 186 kobiet.
Zadaniem czteroletniego śledztwa IPN w sprawie zbrodni, które miały miejsce na terenie Auschwitz-Birkenau, było m.in. ustalenie listy funkcjonariuszy, którzy odbywali swoją służbę w przeciągu lat 1950-1945.
Dziennik cytuje naczelnika pionu śledczego krakowskiego oddziału IPN Waldemara Szwieca, który podkreśla, że „na liście są 8753 osoby, z tego 186 stanowią kobiety”.
Celem stworzenia listy jest m.in. pomoc w ustaleniu zbrodniarzy, którzy do tej pory nie zostali osądzeni, a kilkudziesięciu z nich jeszcze żyje.
Na łamach Rzeczpospolitej czytamy, że 700 osób zostało osądzonych przez polskie sądy. Z kolei kilkudziesięciu stanęło przed sądami innych krajów. Były także sprawy, które zostały umorzone.
Nie mamy informacji o ani jednym wyroku skazującym przez sądy austriackie — mówi Szwiec dla „Rzeczpospolitej”.
Przy każdej osobie z listy, pojawi się chociażby informacja o przebiegu służby. Dowiemy się również o eksperymentach medycznych i liczbie osób, które zostały im poddane.

Za: www.rp.pl

___________________________________

___________________________________

 

 

 

 

 

 

Setna rocznica szarży pod Rokitną.

13 czerwca 1915 roku II Brygada Legionów rozbiła wojska rosyjskie

Kossak_Rokitna Wojciech Kossak

Dziś mija setna rocznica szarży pod Rokitną. 13 czerwca 1915 roku II Brygada Legionów Polskich pokonała wojska rosyjskie. O tym wyjątkowym dla polskiego oręża dniu, na łamach tygodnika „wSieci” pisze Tomasz Łysiak.
Niedziela 13 czerwca 1915 r. była bardzo upalna. Artyleria grzmiała od rana. Bataliony rozlokowały się pośród urokliwie wyglądających pól i stepów. „A w środku, w całym tym rozgwarze, w tym chichocie oszalałym i w tym rozbrzęczeniu się stali i ołowiu wieś Rokitna — cicha i jakby senna, opuszczona, bezludna…” — wspominał naoczny świadek, żołnierz 3. Pułku Wiktor Mondalski. Dywizjon kawalerii stacjonował w sadzie owocowym, w okolicach Rarańczy, jakieś 2 km za linią piechoty. Kawalerzyści z drugiego i trzeciego szwadronu czekali w ostrym pogotowiu na nadejście rozkazów. W końcu od strony frontu nadjechał galopujący na koniu posłaniec. Rozkaz brzmiał: podsunąć się do piechoty. Dywizjon ruszył, zostawiając za sobą cień owocowych drzewek. Dowodził por. Roman Włodek. Szwadron drugi był pod komendą ppor. Topór-Kisielnickiego, a trzeci ppor. Rabińskiego. W palącym słońcu zbliżyli się do linii piechoty. Tam, w niewielkim jarze, znaleźli znów odrobinę cienia i miejsce do dalszego czekania. Nasłuchiwano bezustannej kanonady artyleryjskiej. I naraz pojawił się dowódca. Rtm. Zbigniew Dunin-Wąsowicz był tego dnia chory, lecz widząc, że szykuje się bój, nie chciał zostawić swych chłopców. Założył mundur i zajechał na linię
— pisze dziennikarz „wSieci”.
Do sforsowania było kilka pozycji blokujących dostęp do wsi, w tym cztery linie okopów, transzeje, ziemianki i stanowiska karabinów maszynowych. Moskale mogli z nich razić nadjeżdżającą kawalerię morzem ognia karabinowego i artyleryjskiego. Innymi słowy — rozkaz był wyrokiem śmierci dla naszych żołnierzy
— czytamy dalej.
Choć to zdawało się nieprawdopodobne, atak zakończył się zwycięstwem. Pozycje wroga zdobyto. O własnym siłach z szarży wróciło jedynie sześciu żołnierzy. 15 poległo. Reszta była ranna. Dowództwo austriackie było tak zaskoczone polskim sukcesem, że w ogóle nie potrafiło go wykorzystać… Płk Küttner w rozkazie skierowanym do żołnierzy pisał: „Ten atak będzie w historii Legionów uwieczniony, jako najwspanialszy czyn kawalerii, a każdy kto ten atak przebył, z dumą może uderzyć się w piersi i zawołać: »Niech kto tego dokaże!«.

100. rocznica sławnej szarży. „Trwała krótko ale stała się szybko symbolem nieugiętości żołnierza polskiego”

Bardzo uroczyście uczczono wczoraj w Krakowie stulecie jednej z najsławniejszych szarż polskiej kawalerii, która odbyła się 13 czerwca 1915 roku pod Rokitną w Besarabii.
W późny rocznicowy wieczór pod mauzoleum ułanów II szwadronu II Brygady Legionów Polskich na cmentarzu Rakowickim stanęły poczty sztandarowe organizacji kombatanckich i niepodległościowych, kompania honorowa Wojska Polskiego, a wartę zaciągnęli młodzi ludzie w historycznych mundurach. Były apel poległych i salwa honorowa, a wieńce i kwiaty złożono w imieniu Prezydenta RP, prezydenta Krakowa, ministra obrony narodowej, ambasad Rumunii i Węgier oraz rodziny zmarłego z ran dwa dni po szarży dowódcy szwadronu rotmistrza Zbigniewa Dunin-Wąsowicza.
Ta szarża trwała krótko ale stała się szybko symbolem nieugiętości żołnierza polskiego
— powiedział reprezentujący ministra Tomasza Siemoniaka pułkownik Janusz Kurzyna.
Uroczystość zakończyło odegranie przez orkiestrę wojskową „Roty” Feliksa Nowowiejskiego, którą wykonano w 1915 roku nad trumnami poległych rokitniańczyków w trakcie pogrzebu na cmentarzu w Rarańczy.
Spośród 64 szarżujących kawalerzystów poległo kilkunastu oficerów, podoficerów i ułanów, wielu zostało rannych, cało powróciło z rosyjskich okopów jedynie 6. Niestety, porównywana często do Somosierry szaleńcza szarża nie przyniosła sukcesu, ponieważ z niewyjaśnionych do dzisiaj przyczyn szwadronu rtm. Dunin-Wąsowicza nie wsparła piechota.
25 lutego 1923 roku odbył się uroczysty pogrzeb poległych ułanów, których pośmiertnie dekorował Orderem Virtuti Militari Marszałek Polski Józef Piłsudski, przybijając jego insygnia do ich trumien. Dwa lata później na zbiorowym grobie na cmentarzu Rakowickim stanął pomnik z pięknym napisem ułożonym przez uczestnika szarży Zygmunta Jagrym-Maleszewskiego, który w rezultacie odniesionych wówczas ran stracił nogę:
Błyskawica ich szabel/ Były jutrzenką wolności/ Widziały ich śnieżne szczyty Karpat/ i srebrzyste wody Cisy/ i bystre fale Czeremoszu/ i lasy bukowińskie ich widziały/ i brzegi Prutu i błonia naddniestrzańskie/ i besarabskie stepy i Dzikie Pola/ Padli na polach Rokitny/ Ad Maximam Poloniae Gloriam

Autor Jerzy Bukowskiautor: Jerzy Bukowski

Filozof, autor „Zarysu filozofii spotkania”, piłsudczyk, harcerz, publicysta, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, przewodniczący Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego w Krakowie, były reprezentant prasowy śp. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w Kraju.

Ułani na koniach defilowali ulicami Lublina.

Miasto uczciło 100. rocznicę wejścia Legionów Piłsudskiego

arch.100. rocznicę wejścia do Lublina legionistów Józefa Piłsudskiego w czasie I wojny światowej uczczono w sobotę w tym mieście. Ulicami przedefilowali rekonstruktorzy w mundurach polskich ułanów.
W centrum miasta na Placu Litewskim odbył się wojskowy capstrzyk z udziałem ułanów na koniach, wojskowej kompanii honorowej oraz orkiestry, która grała pieśni legionowe. Odczytano apel pamięci. Pod Pomnikiem Józefa Piłsudskiego oraz Nieznanego Żołnierza złożone zostały kwiaty.
Ulicami Lublina defilowało kilkudziesięciu rekonstruktorów w ułańskich mundurach, nawiązujących do tradycji 2 Pułku Strzelców Konnych z Hrubieszowa oraz 1 Pułku Ułanów Krechowieckich i 7 Pułku Ułanów Lubelskich z Lublina. Po uroczystości, na błoniach pod Zamkiem Lubelskim, ułani prezentowali swoje umiejętności władania lancą i szablą.
Dzisiejszy dzień jest wspomnieniem lipca sprzed stu lat, kiedy to żołnierze służący w kawalerii wkroczyli do Lublina. Przybyli z orłami na czapkach, amarantowymi wypustkami na mundurach i choć na wolność Polski trzeba było jeszcze czekać trzy lata, to wtedy byli jej inicjatorami
– powiedział historyk dr Grzegorz Gębka.
Gębka przypomniał, że dowództwo austriackie zakazało wkroczenia legionistom Piłsudskiego do Lublina. Miał to zrobić korpus węgierski. Piłsudski nie wykonał rozkazu zwierzchników i wydał zgodę na wjazd do Lublina szwadronowi rotmistrza Władysława Beliny-Prażmowskiego.
Ułanów bardzo serdecznie powitali mieszkańcy Lublina. Następnego dnia do Legionów zgłosiła się cała rzesza ochotników
– dodał historyk.
Członek zarządu lubelskiej Fundacji Niepodległości Maciej Szymczak podkreślił, że mieszkańcy Lubelszczyzny wnieśli duży wkład w tworzenie polskiej kawalerii w okresie walki o granice odrodzonej Rzeczypospolitej.
Ochotnicy wstępujący w szeregi jazdy musieli mieć własne konie i ekwipunek, a to pociągało za sobą znaczne koszty. Trzeba te wydarzenia przypominać, bo pamięć buduje tożsamość
– powiedział ]Szymczak.
Latem 1915 r. oddziały Legionów Polskich, sformowanych przez Józefa Piłsudskiego u boku Austro- Węgier, walczyły na Lubelszczyźnie – przypomniał Szymczak. Główne siły Legionistów były zaangażowane w bitwie pod Jastkowem, wiązały walką siły rosyjskie, co umożliwiło wojskom Austro- Węgier zdobycie umocnionego Dęblina. Wojska rosyjskie rozpoczęły odwrót, który wykorzystały szybkie oddziały legionowej kawalerii.
Wczesnym rankiem 30 lipca 1915 r. saperzy rosyjscy wysadzili w powietrze w Lublinie zabudowania i urządzenia dworca kolejowego, podpalili pocztę, zniszczyli słupy telegraficzne. Wyjechał ostatni gubernator rosyjski. Po południu polscy ułani wjechali trójkami od strony Kraśnika i przedefilowali przez Krakowskie Przedmieście.
Pod rządami Austriaków Lublin stał się centrum konspiracji niepodległościowej. Atmosfera sprzyjała spiskowcom, gdyż nowe władze nie wprowadziły zbyt surowej cenzury. Ścierały się tu wpływy różnych stronnictw politycznych, powoli tworzyły się podwaliny przyszłej władzy państwowej. Szczególnie dobrze zorganizowana była tu Polska Organizacja Wojskowa.
W 1918 r., gdy armia austro- węgierska przestała istnieć, a podległa jej Rada Regencyjna traciła kontrolę nad biegiem wydarzeń, w nocy z 6 na 7 listopada, ukonstytuował się w Lublinie Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej, z Ignacym Daszyńskim jako premierem. Ogłoszono wówczas manifest, który zawierał bardzo postępowe i liberalne postulaty społeczno-polityczne. Gabinet Daszyńskiego cieszył się dużym poparciem społecznym, jego powstanie prawdopodobnie zażegnało groźbę wybuchu rewolucji na ziemiach polskich. 12 listopada rząd Daszyńskiego przekazał władzę Józefowi Piłsudskiemu, który dwa dni wcześniej przybył do Warszawy.

lap/PAP autor: zespół Polityce.pl

Każdy Polak słyszał o polskiej szarży pod Somosierrą.

O szarży pod Rokitną wie niewielu. Ułani z II Brygady Legionów Polskich, szarżujący w południe 13 czerwca 1915 r. na rosyjskie pozycje pod Rokitną na granicy Austro-Węgier i Rosji, też nie wiedzieli, że właśnie przechodzą do legendy polskiej kawalerii. A dowodził nimi potomek szwoleżera spod Somosierry!
Ułan Stanisław Rostworowski wspominał: „Rozwiały się szare ułanki od pędu, zacisnęły silniej dłonie na gardach pałaszy, zabłysnęły oczy radością. Więc w końcu upragniona chwila nadeszła! (…) Co nam kule, co strzały – my jedziem, polska kawaleria!”.
Atak był tak gwałtowny, że wprowadził Rosjan w osłupienie. W ciągu 3 minut z 63 ułanów 2. szwadronu 16 poległo, a 21 było ciężko rannych. Pozycje rosyjskie zostały jednak przełamane, co miało wielkie znaczenie propagandowe dla sprawy polskiej. Z sześciu oficerów dowodzących 2. szwadronem przeżył tylko ciężko ranny ppor. Marian Fąfara. Polegli: dowódca rtm. Zbigniew Dunin-Wąsowicz, ppor. Jerzy Topór-Kisielnicki, ppor. Roman Włodek, wachm. Tadeusz Adamski, wachm. Władysław Nowakowski.
Ciała poległych pochowano na cmentarzu w Rarańczy. W roku 1923 przeniesiono je na cmentarz Rakowicki w Krakowie. Na mauzoleum umieszczono napis: „Przechodniu, powiedz Ojczyźnie, iż wierni jej prawom tu spoczywamy”.
Legioniści źle się kojarzyli sowieckim komunistom, skazali więc Rokitnę na zapomnienie. Wymazali ją nawet z „Czerwonych maków na Monte Cassino” („I poszli (…) jak ci z Somosierry szaleńcy, jak ci spod Rokitny sprzed lat”)!
Dzień 13 czerwca – rocznica szarży pod Rokitną – był przed wojną świętem 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich. Niech będzie nim i dla nas. Niech pamięć o rotmistrzu Dunin-Wąsowiczu i kilkuset szwoleżerach 2. Pułku poległych za Ojczyznę na polach trzech wojen trwa wiecznie.

Piotr Szubarczyk
http://naszdziennik.pl
http://eksploratorzy.com.pl/viewtopic.php?f=171&t=13584#p76737 http://eksploratorzy.com.pl

Mogiła poległych w szarży pod Rokitną na cmentarzu Rakowickim W Krakowie

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o szarży pod Rokitną (obecnie Ukraina) miałem jakieś 10 lat i choć jak dobrze pamiętam idolami Polaków byli wtedy Szurkowski, Zimerman, polska reprezentacja piłkarska oraz bohaterowie „Czterdziestolatka” ja śniłem o szarżujących w morderczym cwale ułanach i ich dowódcy, rotmistrzu Zbigniewie Duninie – Wąsowiczu … aż w końcu, po wielu latach udało mi się wreszcie dotrzeć do wspólnej mogiły bohaterów jednej z najsłynniejszych szarży w historii polskiej kawalerii.

Ale przejdźmy do faktów i najlepiej zacznijmy opowieść od początku.
W październiku 1914 roku z Krakowa wyjechali na front żołnierze II Brygady Legionów Polskich, a dokładniej rzecz biorąc nowo utworzony 2 i 3 pułk piechoty, 2 i 3 szwadron ułanów oraz trzy baterie artylerii polowej.
Wszyscy mieli nadzieję, że dołączą do oddziałów Józefa Piłsudskiego walczących w „Kongresówce”, ale stało się inaczej, brygadę skierowano na front w Karpatach Wschodnich.
Miesiąc wcześniej dowództwo 2 szwadronu ułanów (z konnych oddziałów Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Krakowie utworzył oba szwadrony kawalerii Legionów) objął porucznik Zbigniew Dunin – Wąsowicz, oficer 13 Galicyjskiego Pułku Ułanów (w 1912 roku przeniesiony do rezerwy), działacz polskich organizacji niepodległościowych, potomek Mikołaja, uczestnika szarży w wąwozie Somosierra.

arch.  Rotmistrz Zbigniew Dunin – Wąsowicz

Potem był chrzest bojowy pod Cucyłowem, bitwa pod Mołotkowem i szereg kampanii aż wreszcie brygada została skierowana na pogranicze bukowińsko-besarabskie, gdzie na początku czerwca 1915 roku oba szwadrony ułanów zostały połączone w 2 dywizjon kawalerii, którego dowództwo objął rotmistrz Zbigniew Dunin – Wąsowicz.

archGrupa ułanów 2 dywizjonu kawalerii II Brygady Legionów Polskich

W działaniach zaczepnych prowadzonych przez austriacki XI Korpus Armijny dowodzony przez gen. Karla von Pflanzer – Baltina, zwanych w historiografii jako ofensywa bukowińska, brały również udział oddziały II Brygady Legionów.
Dnia 13 czerwca 1915 roku, w godzinach przedpołudniowych, 2 dywizjon ułanów zajął rejon wąwozu znajdującego się na zachód od Rokitny oczekując dalszych rozkazów.
I tu zaczynają się schody, jak mawiał Bolesław Wieniawa – Długoszowski …
Tego samego dnia 42 dywizja piechoty, w tym część oddziałów II Brygady, atakowała bezskutecznie rosyjskie okopy.
Około 12:30 rotmistrz Dunin – Wąsowicz, jako dowódca oddziałów stojących w odwodzie, został wezwany do szefa sztabu brygady, kapitana Vagasza.
Padł wtedy rozkaz do ataku, ale coś poróżniło obu oficerów bo doszło między nimi do kłótni.
Według naocznych świadków rozmowa była krótka i gwałtowna.
Prawdopodobnie rozkaz, a zwłaszcza sposób przeprowadzenia ataku, został zakwestionowany przez rotmistrza Dunina – Wąsowicza.
Co było przyczyną spięcia i jakie padły wtedy słowa nie będzie już pewnie nigdy wiadome, faktem pozostaje tylko to, że rotmistrz Dunin Wąsowicz powróciwszy do szwadronu wydał jedynie krótki rozkaz „Na koń” i w chwilę potem prowadził już morderczą szarże na rosyjskie okopy.

archNie będę opisywał szczegółów szarży (zawsze wtedy szwankuje mój pragmatyzm, a ponosi mnie szalona wyobraźnia), powiem tylko, że rozpoczęła się około godziny 13:00 i trwała około 13 minut …
Podczas szarży szwadron rotmistrza Zbigniewa Dunina – Wąsowicza przebył ponad 4 kilometry terenu wroga, forsując trzy, a właściwie docierając do czwartej linii rosyjskich okopów pełnych żołnierzy uzbrojonych w karabiny maszynowe.
Zaskoczenie i gwałtowność szarży były tak wielkie, że już na początku rosyjscy żołnierze zaczęli się ochoczo poddawać, ale z każdą minutą kiedy okazywało się, że w ślad za tym rozpaczliwym natarciem nie podążają żadne posiłki, obrona stawała się coraz bardziej zaciekła, a żniwo śmierci zaczynało zabierać ofiary zarówno po jednej jak i drugiej stronie.
Spośród 65 ułanów którzy wzięli udział w szarży pod Rokitną powróciło jedynie 6.
14 ułanów zginęło bezpośrednio podczas szarży, jeden ułan zmarł w wyniku odniesionych ran w kilka godzin po szarży.
28 ułanów zostało poważnie rannych, 4 z nich zmarło z ran w jakiś czas po szarży, wielu dostało się do niewoli.
Do czwartej linii okopów dotarły zaledwie pozostałości szwadronu, dowodził nimi nadal rotmistrz Zbigniew Dunin – Wąsowicz.
Tuż przed okopami padła pod rotmistrzem jego ulubiona klacz „Chochla”, on sam zerwał się i strzelając z pistoletu ruszył w kierunku okopów.
Zabito go w chwilę później, podobnie jak porucznika Jerzego Topór – Kisielnickiego, który zdołał przeskoczyć czwarty okop, ale legł pod zabitym koniem „Oceanem” i ostrzeliwując się został zakłuty bagnetami przez rosyjskich żołnierzy.
Reszta ułanów, która dotarła tak daleko, walcząc wręcz, przedarła się przez rosyjskie okopy i przeprawiła się przez rzekę docierając do II Brygady.
Dopiero po czasie okazało się, że część strat 2 szwadronu spowodowała austriacka artyleria, która otrzymawszy rozkaz wsparcia natarcia piechoty nic nie wiedziała o szarży …

arch

Na zdjęciu płk. Zygmunt Zieliński dekoruje uczestniczących w szarży ułanów 2 szwadronu (sierpień 1915 r.)

A potem już było wszystko co na wojnie normalne i powszednie – bezpośredni efekt szarży nie został militarnie wykorzystany, a sama szarża, sposób przeprowadzenia i wątpliwości co do jej zasadności były jeszcze przez lata powodem sporów i dywagacji.
15 czerwca 1915 roku na cmentarzu w Rarańczy odbył się pogrzeb ułanów, którzy zginęli podczas ataku.
W lutym 1923 roku ciała ułanów zostały ekshumowane i przewiezione do Krakowa gdzie 26 lutego 1923 roku odbył się uroczysty pogrzeb na cmentarzu Rakowickim.
Kondukt przeszedł od kaplicy szpitala wojskowego na rynek, później ulicą Floriańską, Lubicz i Rakowicką.
Szczątki żołnierzy pochowano we wspólnej mogile, na której trzy lata później odsłonięto pomnik stojący tam do dzisiaj.

archNa zdjęciu odsłonięcie pomnika na cmentarzu Rakowickim (1926 r.)

f59029395cac9512

ecc84e21827b7b3b   4df0d82179198aba

3b9da7b955c3c4ef

Historię szarży opracowałem w oparciu o tom 2 „Wielkiej Księgi Kawalerii Polskiej 1918-1939” poświęconą 2 Pułkowi Szwoleżerów – zdjęcia archiwalne wraz z mapą pochodzą z tego opracowania. Obraz Wojciecha Kossaka „Szarża pod Rokitną” pochodzi z albumu poświęconego twórczości tego artysty.

arch

Zygmunt Zieliński dekoruje uczestniczących w szarży ułanów 2 szwadronu (sierpień 1915 r.)
Szarża ułanów II Brygady Legionów pod Rokitną podczas działań na froncie wschodnim – defilada przed pułkownikiem Zygmuntem Zielińskim.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

https://www.youtube.com/watch?v=C37QrsVuMp4 – film „Szarża pod Rokitną”
https://www.youtube.com/watch?v=s5NE4yl38fA

– kalendarz historyczny republiki

___________________________________

___________________________________

Józef Piłsudski – Wierzył w Polskę i kochał Matkę Bożą

arch

Wiara w Polskę nigdy nie oznaczała dla Piłsudskiego (także dla Jana Pawła II) akceptowania wszystkich braków, problemów i bolączek polskości. Uznawał, że jego zadaniem, jest stała walka o godność Polaków.
„Wtem zobaczyłam pewną duszę, która się rozłączała od ciała w strasznych mękach. O Jezu, kiedy mam to napisać, drżę cała na widok okropności, które świadczą przeciw niej… Widziałam, jak wychodziły z jakiejś otchłani błotnistej dusze małych dzieci i większych, jakie dziewięć lat; dusze te były wstrętne i obrzydliwe, podobne do najstraszniejszych potworów, do rozpadających się trupów, ale te trupy były żywe i głośno świadczyły przeciw duszy tej, którą widzę w skonaniu; a dusza, którą widzę w skonaniu, jest to dusza, która pełna była zaszczytów i oklasków światowych, a których końcem jest próżnia i grzech. Na koniec wyszła niewiasta, która trzymała jakoby w fartuchu łzy, i ta bardzo świadczyła przeciw niemu. O godzino straszna, w której widzieć trzeba wszystkie czyny swoje w całej nagości i [nędzy]; nie ginie z nich ani jeden, wiernie towarzyszyć nam będą na sąd Boży. Nie mam wyrazów ani porównań na wypowiedzenie rzeczy tak strasznych, a chociaż zdaje mi się, że dusza ta nie jest potępiona, to jednak męki jej nie różnią się niczym od mąk piekielnych, tylko jest ta różnica, [że] się kiedyś skończą” – zanotowała św. Faustyna Kowalska 12 maja 1935 roku w dniu śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego.
Ocena polityka przez pryzmat wieczności dana jest nam nieczęsto. Zazwyczaj nawet najwięksi przywódcy (i dobrzy, i źli) oceniani są po tej stronie rzeczywistości raczej z perspektywy historii niż wieczności.
Józef Piłsudski – w świetle powyższego zapisu polskiej mistyczki – jest wyjątkiem. Siostra Faustyna Kowalska miała wizję jego duszy oddzielonej od ciała. Według niej, choć Marszałka czekają ogromne cierpienia, identyczne z tymi, których doświadczają dusze w piekle, to jednak męki te nie będą wieczne. A zatem – co jest już wnioskiem narzucającym się per se – ostatecznie Marszałek zostanie zbawiony.
Choć scena opisująca cierpienia wybitnego polityka jest w istocie pretekstem do wypowiedzenia przez Jezusa Chrystusa prawd ogólnych poświęconych ocenie życia ludzkiego, to nie sposób nie dostrzec w nich także jasnej oceny pobożności, wiary i stylu życia Józefa Piłsudskiego.
Starając się dokonać – trzeba to powiedzieć – dość zuchwałej próby zrozumienia symboliki owej sceny, można zaryzykować twierdzenie, że kobieta niosąca łzy mogłaby oznaczać kolejne żony i kochanki, które swoimi życiowymi wyborami głęboko skrzywdził jeden z twórców polskiej niepodległości.
Dzieci wychodzące z błota mogą być postrzegane jako konsekwencje wyborów politycznych i życiowych polityka, których on sam nie mógł (lub nie chciał) przewidzieć (choć jezuita o. Józef Warszawski, który wyraźnie nie przepadał za Piłsudskim, był zdania, że owe dzieci to młodzież, którą deprawowano w sanacyjnych szkołach, np. dzieci, których rodzice nakazywali im salutowanie po pacierzu przed fotografią „Dziadka”, lub absolwenci szkół bezbożnych, które założono na Żoliborzu za rządów Marszałka). Niezależnie jednak od tego, jak oceniamy działalność Piłsudskiego – chodzi o ocenę nie tyle polityczną, ile eschatologiczną – nie powinna ona przesłaniać najważniejszego elementu przekazu polskiej mistyczki: mimo wszystko siostrze Faustynie „zdaje się”, że polityk będzie zbawiony. I to mimo ogromu zła, jakie dokonało się z jego powodu, i ogromu cierpień, z jakimi będzie musiał się zmierzyć.
Skąd ta konkluzja w widzeniu siostry Faustyny, tak radykalnie niezgodna z duchem opisu cierpień i zarzutów, jakie pojawiają się pod adresem Marszałka? Dzienniczek nie daje na to jasnej odpowiedzi. Być może powodem było nawrócenie na łożu śmierci (choć trudno ustalić, czy rzeczywiście do niego doszło, czy też ks. Władysław Korniłowicz nakładał już oleje święte na człowieka nieprzytomnego lub nawet martwego). Być może zadecydował trwający całe życie głęboki (choć całkowicie irracjonalny u człowieka w zasadzie niewierzącego i niepraktykującego) kult Matki Bożej Ostrobramskiej. A być może religijny niemal kult Ojczyzny, który w znaczącym stopniu zastępował Piłsudskiemu religię i któremu podporządkował wszystkie swoje decyzje, postanowienia i działania? Sugerowanie jakiejkolwiek odpowiedzi na to pytanie byłoby zuchwalstwem, lecz trudno nie zastanowić się nad tymi możliwościami, choćby po to, by pokazać duchową strukturę myślenia i działania Marszałka.

Za : www.Fronda.pl

 

 

 

 

 

___________________________________

___________________________________

 

 

 

 

 

Józef Piłsudski

Życie i działalność

 

 

Pisudskio_tevas Pilsudskio_mamaJózef Klemens Piłsudski urodził się 5 grudnia 1867 roku, we wsi Zułowo pod Wilnem, jako czwarte z dwanaściorga dzieci Marii z Billewiczów Piłsudskiej i Józefa Wincentego Piłsudskiego.

Pierwsze lata swojego życia „Ziuk” spędził w rodzinnym dworku. Otoczony opieką rodziców – głównie matki – chłonął przesiąkniętą patriotycznym duchem atmosferę rodzinnego domu. W 1877 roku rozpoczął naukę w państwowym I gimnazjum w Wilnie. Tam po raz pierwszy doświadczył zderzenia zaszczepionych w domu wartości z brutalnym systemem rusyfikacyjnym. W 1885 roku zdał maturę, aby rozpocząć studia medyczne na uniwersytecie w Charkowie. Spotkał się z rosyjskim środowiskiem rewolucyjnym i zamieszany w spisek na życie cara Aleksandra III, 22 marca 1887 roku został aresztowany.Zesłano go na pięć lat na Syberię.

Gdy Józefa Piłsudski powrócił do Wilna w lipcu 1892 roku od razu nawiązał kontakt z socjalistami, wśród których bardzo szybko stał się jedną z czołowych postaci. Początkowo zaczął działalność publicystyczną na łamach „Przedświtu”, a następnie w „Robotniku”. Niestety, w 1900 roku, w łódzkim mieszkaniu, w którym mieściła się nielegalna drukarnia, Piłsudski wraz z żoną został aresztowany. Został osadzony w warszawskiej Cytadeli, dalej przewieziono go do szpitala psychiatrycznego w Petersburgu, skąd zbiegł. Po wybuchu wojny japońsko-rosyjskiej, w 1904 roku udał się do Tokio, gdzie prowadził z Japończykami rozmowy dotyczące nawiązania antyrosyjskiej współpracy. Zaraz po powrocie rozpoczął działalność obejmującą przygotowania do rewolucji 1905 roku. Towarzysz „Wiktor” – taki pseudonim nosił wówczas Józef Piłsudski – był wyrazicielem opcji niepodległościowej, reprezentowanej przez tzw. „starych”, którzy przeciwstawiali się koncepcjom „młodych”. W 1906 roku konflikt doprowadził do rozłamu w partii.
W 1908 roku Kazimierz Sosnkowski założył tajny Związek Walki Czynnej, a dwa lata później powstał jawny Związek Strzelecki. 6 sierpnia 1914 roku, Pierwsza Kompania Kadrowa wkroczyła na ziemie zaboru rosyjskiego. Później stanął na czele I Brygady. Niebezpieczna gra z państwami centralnymi skutkowała uwięzieniem Komendanta w Magdeburgu. Jednak 10 listopada 1918 roku Piłsudski wrócił do Warszawy, obejmując stanowisko Naczelnika Państwa.
Przez cztery lata Józef Piłsudski budował podstawy państwowości polskiej. Zainicjował realizację tzw. koncepcji federacyjnej, która polegała na próbie stworzenia bloku niepodległych państw, które oddzielały Polskę od Rosji. Wojna z bolszewikami zagroziła istnieniu państwa, ale dzięki odważnym decyzjom, podjętym przez Józefa Piłsudskiego w czasie bitwy pod Warszawą, udało się stronie polskiej odnieść ostateczne zwycięstwo.
16 grudnia 1922 roku, efektem nagonki sił prawicowych i nacjonalistycznych w Polsce było zamordowanie Gabriela Narutowicza, pierwszego polskiego prezydenta. Był to szok dla Józefa Piłsudskiego, który zachwiał jego wiarę w dojrzałość społeczeństwa i zdolność do wyłonienia demokratycznej władzy. Dlatego od lipca 1923 roku zamieszkał wraz z rodziną w podwarszawskim Sulejówku. Stamtąd obserwował rozwój wydarzeń w kraju, aby w maju 1926 roku podjąć skuteczną próbę przejęcia władzy w państwie metodami politycznymi, gdyż „partyjniactwo” zagrażało polskiej niepodległości.
Końcowe lata życia Józefa Piłsudskiego to dla okres intensywnego wysiłku na rzecz naprawy ustroju państwa, stworzenia silnej armii oraz zapewnienia Polsce liczącej się pozycji na arenie międzynarodowej. Piłsudski doprowadził do uregulowania stosunków z hitlerowskimi Niemcami i ze Związkiem Sowieckim – tzw. polityka równowagi. Sfinalizowano prace nad nową konstytucją, która miała okazać się politycznym testamentem Marszałka. 12 maja 1935 roku nadeszła tragiczna wiadomość – w Belwederze o godz. 20:45 odszedł I Marszałek Polski Józef Piłsudski. W całym kraju nastąpiła żałoba, jakie Polska, ani wcześnie, ani później nie widziała. Jego ciało pochowane zostało w krypcie św. Leonarda na Wawelu, natomiast serce w Wilnie.

 zalavas_is_lektuvo_sutvgoogle earth Stan posiadłości z 17 kwietnia 2007 oraz z 8 lipca 2013 poniżej

google earth

Autor – Adam Stefan Lewandowski PSP

 

 

 

___________________________________

___________________________________