Powstanie Warszawskie

W 74 ROCZNICĘ – Edward Besiński. Urodził się w Pruszkowie 2 stycznia 1931 roku. Ojciec Andrzej Besiński był stelmachem z niemiecka, a po polsku: kołodziej, mama Feliksa z domu Osiadacz. Wieloletni redaktor naczelny i wydawca gazety „Życie Podwarszawskie – Podwarszawskie Życie Pruszkowa”.

POWSTANIE WARSZAWSKIE
Jak sięgnąć pamięcią wstecz, dwie potęgi, jedna niemiecka, druga rosyjska-przejściowo-sowiecka, zawsze nam zagrażały, jako państwu.

Najgorzej wychodziliśmy wtedy, kiedy te dwie wraże siły jednoczyły się (zabory). Tak też i było w 1939 r., kiedy to na mocy tajnych klauzul układu Ribbentrop – Mołotow, Niemcy napadli na Polskę 1 września od północy, zachodu i południa (Słowacja też)- taka była konfiguracja granic- a 17 września Sowieci od wschodu.
W tym czasie na świecie nie było potężniejszej i nowocześniejszej armii, niż niemiecka z którą Polacy zmagali się od 1 września do 2 października 1939 r. (Kock i Hel), mimo ponad dwukrotnej przewagi liczebnej (Polska ca 35 min ludzi, Niemcy wówczas ca 78 min).

Przewaga w liczbie dywizji pancernych i zmotoryzowanych, sile ognia artylerii, nowoczesności i ilości lotnictwa była 5-10 krotnie wyższa. Sojusznicy-Francja, Anglia na zachodzie zawiedli całkowicie, na południu Rumunia także, mimo podpisanych układów; Sowieci (Rosjanie), jak zawsze, zgodnie z azjatycką mentalnością, mimo obowiązującego do 1945, (dokładnie nie pamiętam-Edward Besiński) lub1946 roku układu z Polską bez skrupułów go złamali i wdarli się 17 września 1939 roku w nasze granice, by zająć więcej niż pół Kraju, spotykając się z Niemcami na Bugo Narwi. “Bracia Moskale”, jak mówili z przekąsem nasi dziadowie, po wkroczeniu na nasze terytorium, korzystając z informacji członków rozwiązanej w 1938 r. przez Stalina Komunistycznej Partii Polski i znacznej części lewicującej ludności pochodzenia żydowskiego, ukraińskiego i białoruskiego, dokonywali podobnych mordów, jak Niemcy w zachodniej części podbitego kraju.

Podobnie jak Niemcy włączyli Śląsk, Wielkopolskę, Pomorze a nawet część Mazowsza z Łodzią do Tysiącletniej Rzeszy (!), dając wysiedlanej ludności polskiej, pół godziny czasu na zabranie tylko tobołków podręcznych (kłaniam się p. Steinbach), tak Sowieci cały swój łup w postaci wschodniej części Polski, “przyłączyli” do swoich republik związkowych, urządzając nawet w tym celu “demokratyczne igrzyska”, jako “dobrowolne” referenda. Polaków, jako element niepożądany, zaczęto setkami tysięcy przesiedlać już na przełomie lat 1939/1940 na Syberię i do Kazachstanu, często osobno matki z dziećmi, osobno mężczyzn, mimo tragicznych warunków meteorologicznych. Dwie pierwsze zimy okupacyjne były wyjątkowo mroźne. Zimy we wschodniej części ówczesnej Polski zawsze były mroźniejsze niż w centrum, czy na zachodzie, chociaż jak pamiętam, wtedy w Pruszkowie mróz dochodził do 35° C poniżej zera! Drzewa pękały od mrozu! Wszystkie niemal drewniane płoty i drzewa w parku zostały wycięte na opał.

Niemcy, po zajęciu części naszego terytorium, dokonywali mordów na ludności cywilnej a nawet na polskich żołnierzach za niektóre swoje niepowodzenia na froncie (rycerski Werhmacht!?). Einsatskomanda (odziały specjalne), aresztowały i rozstrzeliwały tysiące naszych obywateli a Geheime Śtadt Policei, (Tajna Policja Państwowa-Gestapo), zgodnie ze sporządzonymi wcześniej przez V kolumnę listami proskrypcyjnymi, aresztowały tysiące przedstawicieli naszej inteligencji ze wszystkich kręgów społecznych i likwidowały je bezpośrednio- w Bydgoszczy, na Śląsku, Pomorzu, w Palmirach Pomorzu i innych miejscach, bądź osadzały w obozach koncentracyjnych, jak Dachau, Buchenwald, Stuthoff, Ravensbrucke, Gross-Rosen, Mouthausen, Sachsenhausen, Oranienburg, czy w najbardziej złowrogim, zbudowanym wiosną 1940 r. -Auschwitz. Żydów zaczęli tam mordować dopiero w Auschwitz Birkenau w końcu1942 r.(!) po konferencji w Wannensee zwane „ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej”.

Podobnie robiło NKWD na okupowanej wschodniej części Polski. W pierwszych dwóch miesiącach od wkroczenia Sowietów do Polski trwało ciche rozpoznawania Polaków z wielkim zaangażowaniem środowisk żydowskich, wrogich Polakom.

Wspominam o tym z tak szerokim wstępem, ponieważ większość moich Rodaków nie zna swojej niedawnej historii. Podobno ponad 70 % dorosłej populacji Polaków nie słyszało o Powstaniu Warszawskim (PW)! Gdzie byli rodzice, czy nauczyciele tamtych populacji Polaków?! Przypominam więc, że PW wybuchło 1 sierpnia 1944 r. w Warszawie i trwało 63 dni, do 2 października 1944 r.!

Przyczyny wybuchu powstaniach
W czasie zaczęcia panicznego wycofywania się rozbitych wojskowych jednostek Wehrmachtu w lipcu 1944 r., pomieszanych z uciekinierami z administracji okupacyjnej i osiedleńcami niemieckimi z Zamojszczyzny i innych części Polski, na furmankach chłopskich z krowami przywiązanymi do kłonic fur w połowie lipca 1944 r. z b. ziem wschodnich Rzeczpospolitej, w jakiejś części przechodzącej także przez Pruszków, to trudno nam było ukryć radość z tego powodu. Szwaby, jak nazywaliśmy pogardliwie “rasę panów”, (pojęcie “naziści” ukuto po wojnie, sądzę że od Amerykanów bo ci mówili na swych wrogów Niemców krótko – Nazi). My chłopcy z Szarych Szeregów od dwóch lat, a w szczególności w lipcu 1944 r.-E.B.) dlatego sterczeliśmy po obu stronach szosy Warszawa- Grodzisk-Żyrardów w Pruszkowie, ponieważ mieliśmy rozkaz, aby liczyć każdy samochód, każdy wrogi czołg, każdą furę – uchodzących na zachód oraz jadące jednostki na wschód.

Ku naszej wielkiej, ale skrywanej radości, (nas z Szarych Szeregów, pamiętających polskie, wykrwawione w bojach, odziały WP wycofujące się w 1939 r. z zachodu ku Warszawie) tych niemieckich teraz uciekinierów, a szły ich tysiące, cieszyły! Szli pieszo, jechali na rowerach, na furmankach, na samochodach… Przybliżone cyfry z takiego liczenia cofającego się wroga i znaki identyfikacyjne jednostek, docierały do naszych władz, przyoblekały się w meldunki, które docierały do delegatury rządu z dużym opóźnieniem. Trzeba tutaj wyjaśnić współczesnym Polakom, że wówczas nie było żadnych telefonów komórkowych. W Pruszkowie przy rogu ul. Kościuszki i Sienkiewicza był budynek przy stacji PKP, gdzie znajdowała się automatyczna nowoczesna centrala telefoniczna systemu Strowgera obsługująca 400 abonentów. BYŁA ONA NA PODSŁUCHU Niemców. Łączność polegała więc na łącznikach/łączniczkach, co spowalniało przekazywanie informacji. Czasem bywałem takim łącznikiem! Kierownictwo Podziemnego Państwa Polskiego na podstawie takich i innych danych pomnożonych z dziesiątków innych dróg, mogło sobie wyrobić tylko pogląd o natężeniu odwrotu. Inni moi koledzy rejestrowali rezerwy Wehrmachtu i SS idące w sposób zorganizowany w kierunku wschodnim.

W tym czasie w Pruszkowie stacjonowały pododdziały Dywizji Pancernej Hermann Goering, które wkrótce wyruszyły na wschód. W ich skład wchodziły ciężkie czołgi, Tygrysy i Pantery. Wypada jeszcze dodać, że Polacy przez 5 lat znosili butę i niemiecki krwawy terror w sercu Polski, w Warszawie i w odpowiedniej skali również w Pruszkowie. Ja bywałem wówczas prawie codziennie dowożąc białe pieczywo do wuja, Stanisława Gałązki, który pracował w Instytucie Głuchoniemych przy Placu 3 Krzyży i był w Armii Krajowej. Każdy Polak, w tym ja, wiedział co Niemcy wyprawiali z więźniami w obozach koncentracyjnych. Widział, co Niemcy wyprawiali na ulicach naszych miast, i na wsiach! Strzelali bezkarnie i rozstrzeliwali zakładników na ulicach, szczególnie w Warszawie. W Pruszkowie ocalał fragment muru parku Potulickiego i liczbą rozstrzelanych Polaków z zagipsowanymi ustami po to, aby nie mogli krzyknąć Niech żyje Polska! Żądza odwetu narastała i sama ludność uważała, że godzina zemsty nadeszła właśnie wtedy, gdy widać było panikę wśród wycofujących się w lipcu 1944 r. Niemców.

Trzeba też wiedzieć, że w połowie lipca 1944r. niemiecka administracja i Gestapo zaczęły pakować swoje manatki i likwidować swoje placówki w stolicy oraz Pruszkowie. Niemcy opanowali jednak panikę. Ale wśród ludności polskiej wrzało. Tyle o przyczynach woli walki ze znienawidzonym wrogiem, których współczesny Polak nie rozumie i nie czuje, bo w Polsce Ludowej nikt mu tamtego klimatu nie mógł, a najczęściej nie potrafił lub nie chciał przekazać.

Komenda Główna Armii Krajowej dysponując przybliżonymi danymi za i przeciw, podjęła jednak decyzję o dniu rozpoczęcia Powstania i godzinie ”W”. Była to data-1 sierpnia 1944 r.-godz.17.00. Decyzję wojskową zatwierdziło Kierownictwo Podziemnego Państwa Polskiego w ramach “Akcji Burza” w której ja brałem udział. Z tego to powodu w Muzeum Powstania Warszawskiego przy ul. Grzybowskiej figuruję jako Powstaniec Warszawski.
Przed wybuchem Powstania, Sowieci wzywali przez radio do jego rozpoczęcia, a gdy się rozpoczęło, „informowali” że w powstaniu walczą niemal tylko oddziały Armii Ludowej. Kłamstwo miało krótkie nogi. Po tygodniu odcięli się od niego …, by następnie zapowiedzieć światu swoje brednie, że w Powstaniu “faszyści polscy” wystąpili zbrojnie przeciw “faszystom niemieckim”! Tak przynajmniej podawali w swoich ulotkach zrzucanych z samolotów i w swoim radiu-Moskwa. Wtórowała temu pokrętnemu jazgotaniu Polska Partia Robotnicza (PPR), będąca na pasku Kremla i t.zw. PKWN powstały w Moskwie a nie w Lublinie oraz radiostacja “Pszczółka” z I dywizji gen. Berlinga, w której pracowała m/in. znana później aktorka komunistka, Stefania Grodzieńska-żona Jurandota. Tym posunięciom propagandowym, towarzyszyły posunięcia militarne.

Po tygodniu trwającego Powstania, jednostki sowieckie, które pojawiły się na przedmieściach Pragi, wycofały się. Front stanął częściowo na Wiśle na południe i na północ od stolicy. Niemcy mobilizowali ostatnie zasoby ludzkie i materiałowe, aby umocnić się na naturalnej przeszkodzie wodnej- Wiśle. Praga stała się niedługo, mówiąc językiem wojskowym, niemieckim przyczółkiem mostowym.

Krótko o przebiegu Powstania
Powstanie zaczęło się z początku rozwijać pomyślnie. Niemcy starali się usunąć powstańców z osi wschód-zachód, opanowali mosty, które aczkolwiek były w tej chwili bezużyteczne, bo ul. Wolska i Al. Jerozolimskie były w rękach polskich, to jednak z posunięć wojskowych wynikało, że wróg dąży do opanowania ul. Wolskiej, aby tą drogą zapewnić zaopatrzenie dla swoich wojsk na Pradze i ewentualny ich odwrót.
Pierwsze potężne uderzenia pancerne i lotnicze skierowali na powstańców walczących na Woli, później na Starym Mieście. Wtedy na Woli doszło do masowej rzezi naszej ludności cywilnej idącej w dziesiątki tysięcy mieszkańców – mężczyźni kobiety i dzieci.

Rosjanie przypatrywali się bezczynnie, jak niemieckie lotnictwo (Stukasy) bezkarnie korzysta z lotniska na Okęciu i bombarduje dzielnicę po dzielnicy, zamieniając je w rumowiska. Ponadto Niemcy ostrzeliwali stolicę z różnych rodzajów artylerii, w tym z „Grubych Bert”, których pociski ważyły około tony! Stanowiska ogniowe tych kolosów były umieszczone na specjalnych ruchomych lorach kolejowych koło Pruszkowa, Piastowa, czasem i Piaseczna. Współdziałając z lotnictwem i artylerią niemieckie oddziały piechoty (a także będące na ich służbie jednostki ukraińskie „Dywizji SS Galizien”i rosyjskie-RONA), wyposażone we wszystkie nowoczesne środki bojowe, czołgi, artylerię pułkową i batalionową, miotacze ognia walczyły przeciw naszym wojskom uzbrojonym jedynie w broń piechoty-karabiny, lekką broń maszynową, (czasem rusznice ppanc. i granaty, których ciągle było zbyt mało- zrzuty). Nasze pododdziały luzujące pierwszą linię przejmowały niekiedy jej broń. Takie były wielkie jej braki! Dozbrajanie polegało najczęściej na zdobywaniu broni zabitych wrogów.
Ludność Warszawy ponosiła ogromne straty. Brak było zaopatrzenia w artykuły żywnościowe, leki oraz wodę. Kopano studnie na podwórkach!

Aby pomóc krwawiącej Warszawie, wystarczyło bombardować pasy startowe na lotnisku Okęcie lub ostrzelać je z cięższej artylerii. Ale po co? Żeby pomóc “Paliakom”? Nie mieściło się to w głowach “najbardziej postępowych” przywódców sowieckich! Pamiętajmy, Sowieci zmienili swoje zbójeckie decyzje o odmowie pomocy powstańcom, dopiero około połowy września 1944 r, (chyba) dwa bataliony dywizji Berlinga(!!!), kiedy powstańcy Warszawy gonili już resztką sił i co nie miało żadnego wpływu na przebieg Powstania. Te dwa polskie pododdziały wyginęły, bo nie było rzeczywistego wsparcia!
Ba, Sowieci zabronili nawet samolotom alianckim niosącym pomoc powstańcom lądować za Wisłą! Musiały więc piloci zawracać po zrzutach, często na uszkodzonych przez niemiecką obronę plot samolotach i lecieć z powrotem do Brindizi we Włoszech- koniec buta Straty ich były ogromne.
Tacy to byli sowieccy sojusznicy. Nasze oddziały harcerskie i akowskie w Warszawie, bez broni ciężkiej i ppanc., bez dostatecznej ilości amunicji broniły się z ogromnym uporem na barykadach, zadając Niemcom dotkliwe straty. Niemcy przyznawali, że opór powstańców przekraczał siłę oporu obrońców Stalingradu w 1942 i 1943 roku przy niewspółmiernym uzbrojeniu! Niemców zginęło około 12 tys., rannych ponad 20 tysięcy, żołnierzy Powstania poległo około 19 tys. Najbardziej dotkliwe straty poniosła ludność cywilna. Szacuje się, że ofiar cywilnych było około 150-200 tys.

Trzeba wiedzieć, że zabici pomocnicy Niemców w P.W. to jest Rosjanie z Armii gen. Własowa, Ukraincy, Tadżycy Uzbecy i Kazachowie z armii RONA (Ruskaja Oswobożdżenaja Narodnaja Armia) zostali pochowani na skwerku położonym(patrząc w kierunku Warszawy) po lewej stronie vis a vis przystanku we Włochach. Na grobach widniały krzyże prawosławne i muzułmańskie półksiężyce. Ten cmentarz obliczałbym na 250-300 grobów. Zachował on się do lat 1960-1965). Później władze zlikwidowały ten cmentarz i na jego terenie zasadzono lasek, skwer, który istnieje dotychczas.

Jak wiadomo, po upadku Powstania, cała ludność lewobrzeżnej Warszawy, w liczbie około 550-600 tys. przeszła przez (Durchgangslager 121 – Obóz Przejściowy) w Pruszkowie, urządzony przez Niemców na Warsztatach Kolejowych PKP (po wojnie ZNTK) już 5-7 sierpnia!
Musimy zdawać sobie sprawę, że po wojnie, po spisie powszechnym, doliczono się niecałe 24 mln ludzi narodowości polskiej. Największe straty ponieśli obywatele polscy- około 6,2 mln na 35 mln mieszkańców przed wojną, w tym Żydzi- około 1,5 mln, na ogólną ich liczbę przed wojną w całej Polsce ca 3,5 min. Około 1,8 min Żydów zostało w sowieckiej części zagrabionej Polski. Niemcy, których na terenach polskich było ok. 0,7 mln w większości uciekli pod naporem atakujących Sowietów, stając się później w części “wypędzonymi”.

Autor: Edward Besiński

 

P.S.) Dla porównania, w czasie t.zw. powstania w getcie (kwiecień1943 r.), zginęło około 14-tu(!) Niemców oraz kilkudziesięciu Litwinów, Łotyszów, Białorusinów i Ukraińców będących w ich służbie.

Fakt ten należy tłumaczyć zupełnie inną wówczas sytuacją na frontach. Był przecież wtedy kwiecień roku 1943. Front wschodni był daleko w ZSSR. Niemcy traktowali bunt Żydów z przymrużeniem oka. Otoczyli getto ściślejszym kordonem, (Policję polską strzegącą getta od strony zewnętrznej) wymieniono na jednostki niemieckie z powodu braku zaufania do policji polskiej, której członkom pod karą śmierci kazano po napaści Niemiec na Polskę, zgłaszać się do służby policyjnej w Generalnej Guberni i powierzono jej funkcje porządkowe i kryminalne. Tak więc Niemcy spokojnie czekali na wyczerpanie gnębionych Żydów, paląc kolejno całe kwartały domostw dzielnicy żydowskiej t.zw. getta i wywożąc do obozów najpierw do Sobiboru i na Majdanek później do obozu zagłady Auschwitz – Birkenau i innych pod nadzorem Policji Żydowskiej z Umszlag Platz (okolice ul. Dzikiej i Stawek) około 100-200 tysięcy pozostałych z pożogi Żydów a nie do Obozu Auschwitz, jakby chcieli Żydzi fałszując historię. W ten sposób Żydzi zawładnęli również obozem Auschwitz. To nie są słowa moje ale ocalałych polskich więźniów z Auschwitz. Słowa więźniów – świadków były przemilczane a trzeba wiedzieć, że prasa w Polsce była w rękach wpływowych środowisk żydowskich. Dzisiaj wiemy doskonale że GW była i jest w rękach żydowskich-pana Michnika, a TVN-stacja telewizyjna podobnie, chociaż nie w jego władaniu.

Po wojnie o Powstaniu Warszawskim (PW) nie wolno było mówić. Trzeba wiedzieć, że aparat represji był niemal całkowicie w rękach żydowskich. Główni oprawcy bohaterów z PW i opozycji niepodległościowej, to Jakub Berman, Romkowski, Różański, Fejgin, Borejsza, Helena Wolańska, Stefan Michnik, brat przyrodni Adama Michnika a także setki i tysiące innych oraz zdrajcy Polski z Bierutem, Gomułką, Spychalskim, Osóbką-Morawskim i Rolą Żymierskim na czele, będącymi w służbie NKWD I UB.

O “powstaniu w getcie” mówiono po wojnie bez oporów, ba, niebawem postawiono przy ul. Zamenhofa pomnik Bohaterom Getta. Cały świat był na okrągło informowany o oporze Żydów w getcie, kiedy w rzeczywistości szli jak barany na rzeź do obozów koncentracyjnych pilnowani przez policjantów żydowskich pod nadzorem Niemców! Nieliczna grupa lewicowej Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) oraz o wiele liczniejsi o zabarwieniu prawicowym (Bund, Syjon?), współpracujący z Armią Krajową (która sama miała mało broni) i przez nią wsparci bronią, przystąpili do powstania 19 kwietnia 1943 roku i woleli zginąć w walce niż iść dobrowolnie na śmierć. Władze PRL robiły wszystko, aby zastąpić powstanie w getcie warszawskim z19 kwietnia w 1943 roku i ukryć w ten sposób niedawne Powstanie Warszawskie z 1944 roku. Trąbiono wszem i wobec o powstaniu w getcie warszawskim w którym zginęło 14 Niemców, kilkunastu Białorusinów, kilku Łotyszy i Szaulisów, czyli Litwinów. Wszyscy oni byli w służbie Niemców w czasie II wojny światowej. Dobre i to, że Żydzi wzięli jakiś symboliczny odwet za zbrodnie niemieckie na ich narodzie. O tej drugiej organizacji, po wojnie zaciągnięto zmowę milczenia i w ten sposób manipulowano historią, podając kłamliwie, że w powstaniu w getcie walczyli tylko żydowscy bojowcy z ŻOB-Żydowska Organizacja Bojowa, których reprezentantem był niedawno zmarły lekarz Marek Edelman. O Powstaniu Warszawskim nie pisało się ani słowa. Stąd narody na zachodzie wiedziały w tym okresie jedynie o powstaniu w getcie. Nie wiedziały ani słowa do 1956 r. o PW! Każdy po wojnie, kto choćby próbował te kłamstwa prostować, w najlepszym przypadku stawał się wrogiem ludu, jeśli nie został aresztowany i bezprawnie więziony. Skąd znałem tę datę z oporu żydowskiego? Ano stąd, że pojechałem z mamą na plac Kercelego 19 kwietnia 1943 r. aby kupić mi ubranko do pierwszej komunii. Wtedy plac Kercelego pełnił rolę późniejszego bazaru Różyckiego na Pradze. Słyszeliśmy pojedyncze strzały. Przekupki i kupujący byli podnieceni.

Niżej podpisany w grudniu 1949 r. lub w styczniu 1950 r. (dokładnie nie pamiętam). (Szerzej o tym w osobnym artykule) został wyrzucony z Liceum Radiotechnicznego Polskiego Radia w Warszawie, przy ul. Hożej 88, gdy na lekcji (Przysposobienie Wojskowe) zapytał prowokująco politruka, chorążego prowadzącego zajęcia o nazwisku prawdopodobnie Janicki lub Janowski – o jakie zrzuty chodziło, angielsko-amerykańskie, czy rosyjskie? Za to pytanie wyleciałem ze świetnej szkoły. Tak bywało. Polacy powinni to znać, szczególnie młodzi ludzie! Historia się kłania …

Edward Besiński